Restauracje

ZORZA – przyjazne miejsce dla wegetarian?

Kurcze, jak w tej Zorzy jest ładnie! Jestem zauroczona wystrojem lokalu, pewnie dlatego, że przeważają w nim złote elementy. A która kobieta nie lubi złota? 😀 Do tego sufit tam, gdzie wzrok nie sięga – strasznie lubię takie miejsca. Chciałabym tam wracać jak najczęściej, chociażby żeby posiedzieć przy samej kawie w tak klimatycznym wnętrzu.

Na miarę złota jest też deser, który miałam przyjemność spróbować – był to mrożony krem chałwowy ze słonym karmelem i owocami (17,90 zł). Ah, czy można prosić dokładkę? Prawdziwa gratka dla fanów tychże smaków. Aksamitny krem o wyraźnym smaku chałwy, rozpływający się w ustach, którego słodycz została przełamana owocami.

Ale od początku. Jedna z moich wizyt zaczęła się kiepsko, oj kiepsko. Wszystkiemu winne było guacamole z nachosami (7,80 zł). Dobrze, że to było tak tanie, bo z całego zestawu zjadliwe były tylko nachosy. Guacamole było bez smaku, miałam wrażenie, że do awokado nie zostało dodane kompletnie nic, nawet sól! Dawno nie dostałam w restauracji czegoś tak niedobrego, bez smaku.

Ale koniec tego złego, zapomnijmy jak najszybciej o tej przystawce i przejdźmy dalej, ponieważ następne propozycje były już znacznie lepsze. Oto pojawia się kolejna opcja z udziałem awokado i taka zmiana! jakby kucharz dostał olśnienia, że nie podaje się tego produktu bez przypraw. Był to mega prosty tost (25,90 zł) właśnie z awokado i mozzarellą, podany w towarzystwie majonezu oraz pesto z rukoli. Zdecydowanie jestem na tak, chociaż uważam, że mógłby być on odrobinę tańszy. W karcie jest informacja, że pieczywo w tego typu kanapkach i burgerach jest wypiekane na miejscu – duży plus za to.

Inną udaną kompozycją w Zorzy jest quesadilla z batatami (20,40 zł). No, muszę przyznać, całkiem przyjemne danie, ale kompletnie nie rozumiem dlaczego trafiło do przystawek, bo z powodzeniem można się taką porcją najeść.

Poniżej burger, którego nie ma już w karcie 🙁 Ja się pytam dlaczego? Jeśli czyta to jakiś pracownik Zorzy to błagam przywróćcie go do menu – zdecydowanie mógłby konkurować z innymi wegetariańskimi burgerami w stolicy o miano tego najlepszego. Chrupiąca bułka, oprócz buraczanego kotleta, skrywała dodatki takie jak marchewka, guacamole z orzeszkami oraz sos malinowy. Czy to nie brzmi pysznie?

Ale się zrobiłam głodna na myśl o tych pysznościach i mam apetyt na więcej. Koniecznie muszę wypróbować ten lokal wieczorową porą przy drinku i w gronie przyjaciół, których z czystym sumieniem zabrałabym do Zorzy. Jestem ciekawa nocnego życia w tym miejscu, tym bardziej, że w weekend otwarte jest aż do 1!

Wszystko ładnie, pięknie, smacznie i kolorowo z jednym małym ale. Obsługa. Czułam się totalnie olana podczas jednej z wizyt, musiałam szukać kogoś, u kogo mogłabym złożyć zamówienie, mimo że w lokalu było niemal pusto. Po skończonym posiłku minęło około 30 minut i nikt nie pofatygował się do mojego stolika, więc żeby zamówić deser byłam zmuszona kolejny raz podejść do jednego z pracowników. Jest to zdecydowanie najsłabszy punkt restauracji. Mam nadzieje, że to była jednorazowa wpadka, że ktoś miał gorszy dzień, i że taka obsługa nie jest normą. Na pewno jeszcze kiedyś to sprawdzę.

Do zobaczenia w Zorzy!

Zorza
ul. Żurawia 6/12, Warszawa

Zomato

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *